Francja jest jednym z najbardziej zalesionych krajów Europy, z 17 milionami hektarów lasów pokrywających blisko jedną trzecią terytorium. Jednak każdego roku wycina się tam około 38 milionów drzew — czyli ponad 104 000 dziennie, lub 72 na minutę. Szacunki te, pochodzące z danych Office national des forêts (ONF) i Institut national de l’information géographique et forestière (IGN), opierają się na rocznych zbiorach drewna ocenianych między 40 a 50 milionami metrów sześciennych. Aby uzmysłowić sobie skalę zjawiska, wystarczy wyobrazić sobie te drzewa ustawione jeden za drugim: utworzyłyby rząd o długości ponad 100 000 kilometrów.
Wbrew powszechnym przekonaniom, ani urbanizacja, ani rolnictwo nie stanowią głównej przyczyny tych wycinek. To drewno energetyczne jest zdecydowanie na pierwszym miejscu, odpowiadając za blisko 40 % francuskich zbiorów. Miliony drzew kończą każdego roku w kominkach, piecach lub domowych kotłach. Francja jest tym samym największym europejskim konsumentem drewna opałowego, z około 7,4 miliona wyposażonych gospodarstw domowych. Drewno budowlane i przemysł papierniczy zajmują kolejne miejsca, podczas gdy urbanizacja stanowi jedynie marginalną część całkowitych wycinek.
Paradoksalnie, mimo ścinania 38 milionów drzew rocznie, powierzchnia lasów we Francji stale rośnie. Od 1850 roku francuskie lasy niemal podwoiły swoją powierzchnię, zwiększając się z 9 do 17 milionów hektarów. Zjawisko to wynika w dużej mierze z exodusu ze wsi, który pozwolił dawnym gruntom rolnym na naturalne zalesienie. Francja zyskuje dzięki temu około 80 000 hektarów lasu netto rocznie, czyli ośmiokrotnie więcej niż powierzchnia Paryża. Ponieważ roczne pozyskanie stanowi jedynie około połowy naturalnego przyrostu lasów, ogólny zasób leśny nadal rośnie.
Ten pozytywny bilans powierzchniowy maskuje jednak problem jakości ekologicznej. Stare lasy liściaste bywają zastępowane szybko rosnącymi gatunkami iglastymi, znacznie uboższymi w różnorodność biologiczną. Stuletni dąb może być siedliskiem setek gatunków zwierząt i roślin, podczas gdy młody daglezja zielona zapewnia schronienie jedynie ich ułamkowi. W regionie Morvan lasy liściaste o wielowiekowej historii ustąpiły od lat 60. XX wieku monokulturom iglastym. Zmiany klimatyczne pogarszają sytuację, osłabiając drzewa przez powtarzające się susze i sprzyjając rozprzestrzenianiu się szkodników, takich jak kornik, który niszczy świerki w wielu regionach.
W skali światowej 38 milionów drzew ścinanych we Francji wydaje się znikome w porównaniu z 15 miliardami traconymi co roku na świecie, przy czym wylesianie koncentruje się głównie w Brazylii, Indonezji i Demokratycznej Republice Konga. Na tym tle Francja wydaje się stosunkowo wzorowa. Jednak bilans krajowy jest mylący: kraj masowo importuje drewno, w tym gatunki tropikalne i egzotyczne. W 2023 roku wartość tych importów osiągnęła 8,5 miliarda euro. Rzeczywisty ślad leśny Francuzów wykracza więc daleko poza granice kraju: mebel z drewna egzotycznego lub podłoga kupiona w supermarkecie może pochodzić z drzewa ściętego tysiące kilometrów dalej.
Liczba 38 milionów drzew opowiada w ostatecznym rozrachunku osobliwą historię kraju, który masowo pozyskuje drewno na ogrzewanie, jednocześnie obserwując rozrost swoich lasów. Równowaga ta opiera się na dziedzictwie exodusu ze wsi, naturalnej regeneracji opuszczonych terenów oraz gospodarowaniu, które pozyskuje mniej niż wynosi przyrost. Pozostaje jednak krucha. Ocieplenie klimatu i rosnące zapotrzebowanie na drewno mogą ją zachwiać. Sam gest zapalenia ognia w kominku zimą, tak powszechny we francuskich domach, jest w rzeczywistości główną przyczyną wycinki drzew we Francji.