Brazylijski prezydent Luiz Inácio Lula da Silva wezwał światowych liderów do uzgodnienia jasnych planów odejścia od zależności od paliw kopalnych, zatrzymania wylesiania oraz zapewnienia środków finansowych niezbędnych do realizacji tych celów. Choć cele polityczne zostały formalnie określone, ich realizacja wciąż załamuje się na kwestii „sprawiedliwej transformacji” i finansowania. Według dostępnych szacunków, tzw. „Wynik z Belém” w tym kontekście rozczarował: ambicje są wysokie, ale mechanizmy wdrażania i fundusze nie nadążają za złożonymi obietnicami.
Wezwania do przyspieszenia działań klimatycznych opierają się na wynikach pierwszego globalnego przeglądu przeprowadzonego w 2023 roku oraz na porozumieniach osiągniętych na COP28 w Dubaju. Tam państwa zasadniczo zobowiązały się do stopniowego wycofywania paliw kopalnych oraz do zatrzymania i odwrócenia wylesiania oraz degradacji lasów do 2030 roku.
Jednak kluczowe pytanie pozostaje nierozwiązane: kto ponosi koszty i na jakich warunkach. Koncepcja „sprawiedliwej transformacji” zakłada, że żaden kraj nie zostanie pominięty, ale właśnie wokół kwestii sprawiedliwości i finansowania negocjacje najczęściej się załamują. Kraje o większych historycznych emisjach i silniejszych zdolnościach fiskalnych wzywają do szerszego podziału odpowiedzialności, podczas gdy państwa z dużymi zasobami leśnymi domagają się przewidywalnego finansowania, transferu technologii i sprawiedliwych zasad monitorowania. Bez porozumienia w sprawie ram finansowych, ustalone cele pozostają jedynie politycznymi deklaracjami.
Pomimo międzynarodowych zobowiązań, utrata i degradacja lasów nadal postępują w średnim tempie około 25 milionów hektarów rocznie w ciągu ostatniej dekady. To aż o 63% więcej niż tempo potrzebne do realizacji istniejących celów do 2030 roku, co wyraźnie wskazuje na rosnącą rozbieżność między politycznymi obietnicami a rzeczywistymi trendami w terenie.
Dodatkowym problemem jest fakt, że zobowiązania klimatyczne złożone przed COP w Belém nadal nie są zgodne z celami na 2030 rok. Analizy krajowo określonych wkładów (NDC) wskazują na tzw. „lukę leśną” – różnicę między globalnie uzgodnionymi celami a tym, co państwa rzeczywiście planują wdrożyć. Według obecnych prognoz, wylesianie do 2030 roku zmniejszyłoby się o mniej niż 50%, co oznacza, że niemal 4 miliony hektarów lasów nadal byłyby tracone rocznie.
Degradacja lasów pozostaje przy tym niemal nietknięta: przewiduje się, że do 2030 roku degradacji ulegnie niemal 16 milionów hektarów rocznie, co stanowi tylko około 10% mniej w porównaniu z obecnymi poziomami. W sumie oznacza to, że do końca dekady co roku tracono by lub degradowano około 20 milionów hektarów lasów – powierzchnię mniej więcej dwukrotnie większą niż Korea Południowa.
Autorzy analiz ostrzegają przy tym, że szacunki opierają się na niekompletnym obrazie: tylko około 40% państw dotychczas przedłożyło zaktualizowane plany. Podkreśla się jednak, że nawet duże zobowiązania, takie jak te podjęte przez Unię Europejską czy Chiny, nie zmieniają podstawowego wniosku – globalna trajektoria pozostaje daleko poniżej poziomu potrzebnego do osiągnięcia celów.
Aby zmniejszyć lukę finansową, Brazylia przedstawiła nową inicjatywę – fundusz Tropical Forests Forever Facility, który dotychczas zebrał obietnice na kwotę 6,7 miliarda dolarów amerykańskich. Wskazano jednak na jego kluczową słabość: ograniczone monitorowanie degradacji lasów, co może otworzyć przestrzeń dla państw do otrzymywania środków, podczas gdy nadal niszczą pierwotne lasy.
Fundusz zapowiada utworzenie komitetu naukowego i przegląd wskaźników monitorowania w ciągu najbliższych trzech lat, ale krytycy ostrzegają, że właśnie precyzyjne i wiążące monitorowanie degradacji jest warunkiem wiarygodności takich mechanizmów.
W tym samym kontekście podkreśla się wcześniejsze zobowiązanie na kwotę 1,8 miliarda dolarów amerykańskich na wsparcie ochrony i uznania 160 milionów hektarów terytoriów rdzennych ludów i lokalnych społeczności – środek często wskazywany jako jeden z najskuteczniejszych w ochronie lasów w terenie.
Dyskusja coraz bardziej wykracza poza regiony tropikalne. Kraje globalnej Północy są odpowiedzialne za ponad połowę globalnej utraty pokrywy leśnej w ostatniej dekadzie, co skłania do żądań stworzenia globalnych ram odpowiedzialności, które obejmowałyby również regiony nietropikalne, takie jak Australia, Kanada czy Europa.
Problem dodatkowo komplikują różnice w raportowaniu. Wycinka przemysłowa jest często wskazywana jako główny powód utraty pokrywy leśnej, ale z powodu różnic między zgłaszaniem wylesiania a degradacji, degradacja związana z wycinką często pozostaje niewidoczna w oficjalnych statystykach. Według dostępnych danych tylko 59 krajów deklaruje, że systematycznie monitoruje degradację lasów, a niemal trzy czwarte z nich to kraje tropikalne z lasami.
Na poziomie dyplomatycznym Kongres IUCN przyjął rezolucję dotyczącą zapewnienia sprawiedliwej odpowiedzialności i środków na realizację, z naciskiem na ujednolicenie standardów ochrony lasów między państwami. Wspomina się również ideę opracowania „Planu dla lasów”, który miałby zostać rozwinięty na COP31 w Turcji, z celem wzmocnienia spójności i przejrzystości.
Jako przykład kraju z potencjałem do silniejszego przywództwa wskazuje się Australię. Obecnie jest to jedyne państwo, którego zobowiązanie klimatyczne obejmuje zatrzymanie i odwrócenie wylesiania oraz degradacji lasów do 2030 roku. Jednak realizacja tego celu, według szacunków, zależy od wiarygodnego przywództwa krajów rozwiniętych i długo odkładanego finansowania klimatycznego. Jednocześnie Australia zmaga się z własnymi wyzwaniami: jako jedno z globalnych ognisk wylesiania, z ciągłą wycinką rodzimych lasów, musiałaby zrobić znacznie więcej, aby dostosować własne praktyki do międzynarodowych ambicji.
Wezwanie Luli sprowadza się więc do starego dylematu globalnej polityki klimatycznej: czy porozumienie w sprawie odejścia od paliw kopalnych i zatrzymania wylesiania zostanie wreszcie poparte mierzalnymi zobowiązaniami, stabilnym finansowaniem i przejrzystym monitorowaniem – zwłaszcza degradacji – czy też „sprawiedliwa transformacja” pozostanie jedynie sloganem, a „luka leśna” rzeczywistością do 2030 roku.