Urzędnicy państwowego przedsiębiorstwa „Lasy Ukrainy” oficjalnie otrzymują dość wysokie wynagrodzenia — jednak, jak wynika z materiałów dochodzenia przygotowawczego, nie wyklucza to ich ewentualnego udziału w schematach korupcyjnych. Redakcja „Telegrafu” zapoznała się z dokumentami dotyczącymi filii „Stołeczny urząd leśny” oraz kilku powiązanych z nią spółek. Według ustaleń śledczych Narodowej Policji, poprzez fikcyjne umowy i kontrolowane firmy z przedsiębiorstwa państwowego mogły być wyprowadzane dziesiątki milionów hrywien.
Państwowa Służba Audytu rejestruje powszechną praktykę, w ramach której nadleśnictwa po minimalnych stawkach przekazują własny sprzęt w leasing tak zwanym „przyjaznym” strukturom prywatnym.
„Nadleśnictwa za grosze oddają swój sprzęt w leasing „przyjaznym” prywatnym firmom, które wykonują prace związane z pozyskiwaniem drewna” — zauważają w urzędzie.
Typowy schemat wygląda następująco: prace związane z pozyskiwaniem drewna są formalnie zlecane prywatnym spółkom lub osobom fizycznym prowadzącym działalność gospodarczą, podczas gdy w rzeczywistości wykonują je lokalni mieszkańcy za gotówkę lub etatowi pracownicy przedsiębiorstwa państwowego.
W filii „Stołeczny urząd leśny” śledczy udokumentowali schemat, w ramach którego środki państwowe przeznaczone na pozyskiwanie drewna prawdopodobnie były wymieniane na gotówkę i drogie mienie. Centralne miejsce w tym schemacie, według wersji śledztwa, zajmuje spółka „Global-Trans-Bud”. Jej dyrektor Witalij Newmerżycki jest postrzegany jako główny organizator schematu od strony biznesu.
Środki z kont „Global-Trans-Bud” rzekomo były przekazywane na rachunki osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą, a także spółek „Unilis LTD”, „Technolis LTD”, „Lis-Prom-Torg”, „Wadist” oraz „Czubinieckie”. Wszystkie one działają w branży pozyskiwania drewna i w ostatnich latach uzyskały z przetargów państwowych dziesiątki i setki milionów hrywien.
Dyrektor TOV „Czubinieckie” Jewhenij Bułhaczenko, według ustaleń śledztwa, mógł osobiście ustalać z leśnikami podpisywanie protokołów odbioru prac — za usługi, które w rzeczywistości nie były świadczone. Środki były przy tym wyprowadzane poprzez firmy-słupy oraz podstawione osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą. Podczas czynności śledczych funkcjonariusze zabezpieczyli Range Rover Velar zarejestrowany na żonę Newmerżyckiego; prokuratorzy domagają się aresztowania pojazdu jako możliwego dowodu rzeczowego.
Kluczową postacią od strony przedsiębiorstwa państwowego w materiałach sprawy jest Serhij Zajec — dyrektor „Stołecznego urzędu leśnego”. Według wersji śledztwa to właśnie on mógł koordynować schemat od wewnątrz. Funkcjonariusze uważają, że ponad dziesięciu uczestników prowadziło kontrolowane przetargi, z góry ustalając zwycięzców, a wykonawcy, którzy rzekomo realizowali prace, w rzeczywistości ich nie wykonywali: drewno pozyskiwali sami pracownicy leśnictw z wykorzystaniem sprzętu resortowego i paliwa.
Serhij Zajec posiada wieloletnie doświadczenie pracy w państwowych strukturach leśnictwa — od stanowiska znakowacza po kierownika przedsiębiorstw leśnych. Jego oficjalny dochód za ubiegły rok wyniósł około 6 milionów hrywien, czyli około 500 tysięcy miesięcznie.
Jednak okoliczności, które przykuwają uwagę śledczych, wykraczają poza zadeklarowany majątek. Żona urzędnika założyła TOV „ZLS-777”, na które wkrótce zarejestrowano Skodę Kodiaq z 2025 roku o wartości około 50 tysięcy dolarów. Ponadto jest ona zarejestrowana jako osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą w zakresie przewozów samochodowych ładunków i jest właścicielką kilku ciężarówek — pojazdów, które teoretycznie mogą być wykorzystywane do wywozu drewna.